Piłka to odskocznia od codzienności ‒ rozmowa z Dariuszem Drzazgą

Najlepszym strzelcem Amatorskiej Ligi Futsalu w sezonie 2019/2020 został Dariusz Drzazga (26 goli). Porozmawialiśmy z zawodnikiem RKS Chuwdu!

Zostałeś królem strzelców, co jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się trudnym zadaniem. Traciłeś wtedy sześć bramek do Grzegorza Kutrzepy z Żubrów. Zaskoczony trochę, że jednak się udało?

Muszę przyznać, że szczególnie mocno zaskoczony nie jestem. Fakt, przed wznowieniem rozgrywek miałem aż sześć goli straty do Grześka, ale moja drużyna miała przed sobą łatwiejszych rywali. Dodatkowo jeden z przeciwników Żubrów nie przyjechał na mecz, co sprawiło że mój konkurent swój dorobek mógł poprawić jedynie w starciu z wiceliderem ‒ Calcio Vazoni. To nie jest taka prosta sprawa. Trochę ta sytuacja przypomina mi tę z zeszłego sezonu na boiskach “Playareny”, gdzie również Grzesiek prowadził przez cały sezon, aż do ostatnich trzech meczów, gdy stracił pozycję lidera i ostatecznie przegrał ze mną jedną bramką.

Na co dzień grasz w jakimś klubie, trenujesz? Opowiedz nieco o swojej przygodzie z piłką.

Na co dzień trenuję w czwartoligowej Lubliniance. Piłka od zawsze była moją pasją, taką odskocznią od codzienności. Na boisku można na chwile zapomnieć o szkole czy teraz o studiach. Po prostu można cieszyć się grą w towarzystwie kolegów.

ALF to rozgrywki amatorskie. Ty traktujesz je tylko jako zabawę czy jednak jest też rywalizacja?

Te rozgrywki miały być dla mnie wyłącznie zajęciem na zimę, gdy nie ma rozgrywek ligowych. Chciałem pozostać cały czas w ruchu i przy okazji spędzić czas w miłym towarzystwie.

Kapitan Chuwdu wspominał, że gra w hali początkowo była dla Was kłopotem i wymagała od zespołu trochę oswojenia. Takie przejście z boiska do hali to w Twoim odczuciu bardzo duży przeskok? Co jest najtrudniejsze?

Hala bardzo różni się od naturalnego boiska. Piłka jest mniejsza i bardziej trzyma się nogi. Jest też mniej miejsca i łatwiej grać pressingiem, co wymaga szybkiej wymiany podań i umiejętności dryblingu. Najtrudniejsze było jednak przyzwyczajenie się do innej pozycji. Na trawie gram jako skrzydłowy, który ma dużo miejsca przy linii, a tutaj musiałem stać bliżej środka, co bardziej przypominało pozycję ofensywnego pomocnika.

Autor: Kamil Wojdat

Leave a Reply